TEKST: MICHAŁ SITARSKI / ZDJĘCIA: PAPUQ
Retro
M81
Od kilku jednak lat moda na „retro" kamuflaże powraca, a M81 Woodland
wraca do łask. Oczywiście nie bez przyczyny, bo jego come back zaczął się
na początku wieku, podczas wojny w Afganistanie, kiedy to, jak głosi
legenda, amerykańscy specjalsi z najbardziej specjalnych jednostek wrócili
do tego kamuflażu między innymi dlatego, żeby nie odróżniać się od żołnierzy
ANA oraz funkcjonariuszy policji, którzy mieli mundury w tym kamuflażu.
Jak by to nie wyglądało, M81 wraca na pełnej i coraz więcej firm włącza go
do oferty, a niektóre produkty potrafią osiągać bajońskie kwoty. Co ciekawe,
surplusowe ciuchy w Woodlanda powoli zaczynają drożeć, zwłaszcza te
w normalnych rozmiarach i stanach „mint" albo „near mint".
Problemy z mundurami w M81 szytymi współcześnie przez różne firmy
zasadniczo są dwa: krój odzieży oraz odwzorowanie kamuflażu.
Co do kroju, sprawa jest oczywista – można uszyć coś, co będzie wyglądało
jak mundur ochroniarza z dyskontu albo można uszyć świetnie wyglądający
i funkcjonalny ciuch. Jeśli chodzi o odwzorowanie kamuflażu, to niby są to
jedynie cztery kolory, ale nierzadko zdarza się tak, że jak człowiek na to
spojrzy, to się za głowę łapie i pyta sam siebie „ło panie, kto to panu tak
sp...?". Nie mówiąc już o tym, że czasem jest nawet tak, że układ plam
wzoru zgadza się z oryginałem tylko umownie.
Mniej więcej w połowie bieżącego roku słoweńska firma UF PRO, znana
z szycia nowoczesnej „odzieży taktycznej", wprowadziła do kolekcji kilka
modeli w kamuflażu M81 Woodland. Co prawda premierowe pokazy miały
miejsce na SHOT Show i Enforce Tac, ale wiadomo, że od premiery do wejścia
na rynek zawsze trochę czasu mija.
81
www.fragoutmag.com
UMUNDUROWANIE