Frag Out! Magazine
Issue link: https://fragout.uberflip.com/i/1546046
SZLAK MARTWYCH DRONÓW CZĘŚĆ PIERWSZA: HISTORIA I WOJNA NA LĄDZIE TEKST: M. PIEKARSKI ILUSTRACJE: POWER/ADOBE Drony, drony są wszędzie – na lądzie, w powietrzu i na ziemi. Zastępują żołnierzy, sprawiają, że czołgi są przestarzałe, mogą wszystko i wszędzie, a wojna przyszłości jest wojną dronów. I toczy się w Ukrainie. M niej więcej tak można streścić jedną z obecnych w przestrzeni medialnej narracji opisującej współczesne wojny – to wizja wojny, w której dominująca rolę odgrywają systemy bezzałogowe, których użycie sprawia, że wojna ulega rewolucyjnej przemianie. Pojawia się więc fundamentalne pytanie – jak taka narracja ma się do faktów i tego co wiemy o wojnie i jej przemianach? Na początek niezbędne będzie sięgnięcie do historii, a później omówienie tego, jak bezzałogowce zmieniają współczesne pole walki. Dotyczy to zarówno działań wojsk lądowych oraz ich bezpośredniego wsparcia, domeny powietrznej – a zwłaszcza uderzeń na zaplecze przeciwnika, jak i wojny na morzu. Faktem jest, że bezzałogowe systemy są obecne na polu walki i obserwowany jest ich dynamiczny rozwój, a zarazem bezzałogowce nie są niczym nowym na polu walki. W postaci seryjnie produkowanego uzbrojenia pojawiły się na polach walki II wojny światowej, choć w rolach niszowych. Jedną z takich ról było niszczenie przeszkód inżynieryjnych, do czego powstały pojazdy Sd.Kfz 302 i Sd.Kfz 303 Goliath, z którymi zetknęli się nasi żołnierze walczący w Powstaniu Warszawskim. Zdalnie sterowany pojazd jednorazowego użytku, przewożący ładunek wybuchowy, był interesującym rozwiązaniem, na tyle obiecującym, by rozpocząć seryjną produkcję. Podczas użycia wyszły na jaw wady pojazdu - choćby kable sterujące, których przecięcie unieszkodliwiało pojazd. Tej wady nie miały większe Sd.Kfz Borgward IV, które dziś nazwano by pojazdami opcjonalnie kierowanymi: kierowca prowadził pojazd na pozycje wyjściową, dalej do miejsca podłożenia ładunku pojazd miał być sterowany drogą radiową, a po pozostawieniu ładunku powracał, by można było użyć go ponownie. Ten pojazd zapisał się w dziejach powstania szczególnie czarną kartą: zdobyty na Starówce egzemplarz, nierozważnie wprowadzony na teren zajęty przez Polaków gdzie doszło do tragicznej w skutkach przypadkowej detonacji która pochłonęła życie trzystu osób – to wydarzenie przez długi czas mylnie i propagandowo było określane detonacją czołgu-pułapki, jakoby uprzednio przygotowanego przez Niemców z ładunkiem wybuchowym z zapalnikiem czasowy, ale prawda była znacznie bardziej brutalna i prozaiczna... Inny epizod użycia bezzałogowców dotyczy wojny w powietrzu. Mowa o samolotach - pociskach V-1. Były one używane masowo: na Londyn wystrzelono ich ponad 10 000, prawie 12 000 na belgijską Antwerpię, zaś całość produkcji V-1 szacowana jest na 30 000 sztuk (a więc spora część pocisków nie została w ogóle użyta). Dla porównania, załogowych Ju-88 powstało 15 000 we wszystkich wersjach a He-111 około 6500. www.fragoutmag.com

