T E K S T: M I C H A Ł S I TA R S K I I LU S T R A C J E : P O W E R
W
arto na samym początku zauważyć, że cały
raport zaczyna się w dość zaskakujący spo-
sób, jak na dokument sporządzony przez
NIK. Pierwsze jego zdanie brzmi bowiem tak: Broń
palna, niezależnie od szerokości geograficznej, budzi
wiele emocji i jest przedmiotem dyskusji - czy broń po-
winna być posiadana powszechnie, czy raczej dostęp
do niej winien być reglamentowany przez państwo,
a jeśli tak, to jak restrykcyjnie?
Dalej mamy opowieść o tym, jak to jest w USA i od-
niesienie do Polski. Powiem szczerze, że po raporcie
pokontrolnym NIK oczekiwałbym wypranego z jakich-
kolwiek emocji, merytorycznego do bólu i popartego
statystykami i przykładami dokumentu, a nie emocjo-
nalnej publicystyki... Co więcej, już ten wstęp może
sugerować, że osoby piszące ten dokument mogą
podchodzić do sprawy emocjonalnie, przez pryzmat
własnych przekonań, a nie z zawodową beznamiętnością.
Oczywiście, temat broni w wielu środowiskach
wzbudza emocje (nie wiem zupełnie czemu, bo broń to
przecież narzędzie, jak każde inne), ale urzędowy doku-
ment, jakim jest raport NIK, ma się skupiać na ocenie
Na przełomie maja i czerwca został opublikowany raport Najwyższej Izby Kontroli,
zatytułowany „Informacja o wynikach kontroli. Reglamentacja dostępu do broni pal-
nej". Na stronach NIK pojawił się zarówno pełny raport, liczący 108 stron, jak i pra-
sowy skrót dotyczący najważniejszych zagadnień. Z uwagi na to, że pełna analiza
raportu zajęłaby pewnie więcej stron, niż on sam liczy, skupimy się w większości na
prasowym skrócie autorstwa NIK.
Raport NIK
– raport czy publicystyka?
www.fragoutmag.com