www.fragoutmag.com
Furia ma bowiem tę niezwykłą cechę, że motywuje.
Nie tylko do poprawiania wyników, ale przede wszyst-
kim do rozwijania własnych umiejętności. Każda edycja
pokazuje, nad czym jeszcze warto popracować. Każda
uczy pokory. Każda zostawia bagaż doświadczeń, który
procentuje podczas kolejnych startów. Ale według mnie
największą wartością tych zawodów pozostają jednak
ludzie. Co roku spotykam znajomych, których połączyła
wspólna pasja do strzelectwa taktycznego. Dla jednych
jest to okazja do sportowej rywalizacji, dla innych moż-
liwość wymiany doświadczeń, a dla wszystkich – świet-
ny pretekst, aby choć na chwilę oderwać się od codzien-
ności i spędzić czas w swoim i może nawet doskonałym
towarzystwie.
Po sześciu edycjach mogę powiedzieć jedno.
Furia nadal potrafi zaskakiwać.
Nadal stawia wysoko poprzeczkę. Nadal zmusza do
wysiłku fizycznego (jakoś w tym roku nie było na-
jstraszniej) i intelektualnego. I nadal daje ogromną sa-
tysfakcję z każdego poprawnie wykonanego zadania, no
w naszym wypadku nawet z nie poprawnie wykonane-
go. Wracałem z Furii 6 zmęczony, ale mniej niż Maciek,
z bolącym łokciem, kilkoma nowymi wnioskami i głową
pełną wspomnień. Wracałem również z przekonaniem,
że za rok znów stanę na linii startu. Bo niezależnie od
miejsca w klasyfikacji najważniejsze jest to, aby być
częścią wydarzenia, które od lat wyznacza wysoki stan-
dard zawodów taktycznych. Chociaż przyznam szczer-
ze, że chciałbym zostać „do soboty" by poczuć mega
esencję startów „wycinaków strzelecko-taktycznych".
A wynik? Wynik zawsze można poprawić, ważne żeby
zachować motywację do wszystkiego!