www.fragoutmag.com
Fajnie też testowany był sprzęt i to na kilku
płaszczyznach – od jego wytrzymałości, przez kon-
figurację, po wykorzystanie. Zabawnie było patrzeć na
zawodników wchodzących do pogrążonego w półm-
roku pomieszczenia z karabinkiem oszpejowanym „na
bogato" w latarkę i wskaźnik laserowy, którzy mimo to
męczyli się w masce przeciwgazowej, składając się do
strzału z celownika optoelektronicznego, zamiast po
prostu użyć lasera. Zapomnieli, że go mają, czy mają go
po to, by ładnie wyglądał na zdjęciach?
Przyznać trzeba, że zmiana formuły zawodów była
zaskakująca, ale wyglądało na to, że większości star-
tujących to się po prostu podobało. Z czego to wyni-
ka? Podejrzewam, że z faktu namnożenia się zawodów
„taktycznych", o którym już wspomniałem – teraz, jak
chcesz się najpierw uchetać, a potem strzelać, to po
prostu lecisz na Tactical Games i już.
Stąd pewnie pomysł na zmianę formuły Furii, który
w naszej ocenie wyjdzie jej tylko na dobre. I oby orga-
nizatorzy wytrwali w tym postanowieniu.
Furia okiem zawodnika (Lotosa)
Są zawody, na które jedzie się po wynik i są też takie, na
które jedzie się po emocje, doświadczenie i spotkanie
z ludźmi, z którymi nadaje się na tych samych falach.
Furia od lat należy właśnie do tej drugiej kategorii.
Dla mnie była to już szósta odsłona tej imprezy i jed-
nocześnie szósta z rzędu – jestem z Furią od pierwszej
edycji. To trochę jak z ulubioną trasą w górach – znasz
kierunek, ale nigdy nie wiesz, co czeka za następnym
zakrętem.