Frag Out! Magazine
Issue link: https://fragout.uberflip.com/i/1544045
cały czas zadawałem sobie pytanie – jaką niespodziewaną atrakcję niedzielę przygotował zespół instruktorski Target Creators? Po głowie chodziły mi wciąż opowieści kolegów z jednego z obozów letnich, gdzie po niewinnym wezwaniu na odprawę wszyscy, bez opcji wyco- fania się po sprzęt, z tym, co mieli przy sobie, zostali zaproszeni na nocne byto- wanie w lesie… Dzień 2 – Przygotowanie strzeleckie Cytując dobrego kolegę z zespołu, Mada: może coś postrzelamy? Sobotni poranek przynosi zmianę – kajaki oka- zują się jedynie przygrywką, a prawdzi- wa uczta zaczyna się od sobotniego poranka. Podzieleni na sekcje prze- chodzimy kolejno przez przygotowane stacje ćwiczeniowe. Zaczynamy od PID/270 Degree Shooting z Matką. Na- szym zadaniem będzie ostrzelanie wy- wołanych przez instruktora celów w za- danej sekwencji, zakładając różnorodne początkowe umiejscowienie strzelców w buddy teamie oraz ich pozycję wzglę- dem zagrożenia. Dodatkowym utrud- nieniem jest zastosowanie wariantów celów papierowych Targets Creators (uzbrojone i nieuzbrojone). To dosko- nały trening do pokonywania torów w formułach takich jak PIRO oraz IDPA lub typu CQB w trakcie zawodów tak- tycznych. Oprócz ćwiczenia fundamen- tów strzeleckich dodatkowo wdrażamy bezpieczne poruszania się z bronią na trójwymiarowym torze z uwzględ- Dzień 1 - Kajaki Zaczynamy od teorii... przemieszczania się kajakiem. Kajak taktyczny? Zaraz, zaraz – przecież to takie nie tacticool. Pływanie kajakiem jest proste, siadasz, bierzesz wiosło i dalej przed siebie ze śpiewem na ustach. Szybko okazuje się, że weekendowe wypady na Brdę, Wisłę lub Wartę mają się nijak do tego jak spędzimy kilka następnych godzin. Po pierwsze – działanie zespołowe, utrzymanie kajaków w formacji, utrzy- manie prędkości i sprawne manewry przybijania do brzegu, zabezpieczania miejsca lądowania, wysadzania i po- dejmowania desantu oraz ładunku. Po drugie – sprawne nawigowanie i wza- jemne odnajdywanie się rozdzielonych elementów formacji. A po trzecie i naj- ważniejsze – bezpieczeństwo. Pierw- sze szlify w operowaniu kajakiem z ła- dunkiem na wąskiej i rwącej rzece mam już na szczęście za sobą – dwukrotnie w trakcie zawodów Lekka Piechota oraz w trakcie wakacyjnych kilkudniowych wypraw z synem, ale czy to wystarczy? Zajęcia teoretyczne kończymy zapla- nowaniem osad kajaków i podziałem zadań w formacji. Uśmiechów już zde- cydowanie mniej, milkną żarty, pojawia się też wszechobecny dreszczyk emo- cji i niepewności, ale to właśnie tygry- sy lubią najbardziej. Schodzimy nad wodę. Zamiast broni palnej, zamkniętej w magazynie broni, do ćwiczeń posłu- żą nam repliki ASG, wiernie imitujące oryginały. Kajaki szybko udzielają nam zasadniczej lekcji pokory. I znowu, po pierwsze – wyposażenie indywidualne: jak je założyć, z jakich jego elementów świadomie zrezygnować, jak założyć kamizelkę asekuracyjną, jak operować repliką karabinka i wiosłem jednocze- śnie, tak aby żadnego z tych cennych przedmiotów nie pozostawić na zawsze na dnie Pilicy. Po drugie – jak rozmie- ścić ładunek i operatorów w kajaku tak, aby utrzymać jego sterowność. Maku (JW Formoza), człowiek o niepowta- rzalnym wręcz spokoju i poczuciu hu- moru, z którego twarzy nigdy nie znika uśmiech, szybko pokazuje nam kilka prostych rozwiązań zapobiegających zgubieniu wiosła i cennego ekwipunku. Jesteśmy gotowi – przed nami 6 godzin ćwiczeń na wodzie. Faktycznie – kolejne kilka godzin mija bardzo szybko. Czas wypełniony po- wtórzeniami ćwiczeń i zgrywaniem po- między zespołami kajaków. Podziwiam upór instruktorów TC, którzy siłą spoko- ju i celnymi wskazówkami stopniowo eliminowali nasze błędy. Handi (JW Formoza) i Robson (JW Grom) każdo- razowo kontrolują manewry zabezpie- czenia, przybicia do brzegu i rozładun- ku oraz załadunku kajaków. Tę sztukę musimy opanować w stopniu co naj- mniej zadowalającym. Krok po kroku, powtórzenie za powtórzeniem, pomimo narastającego zmęczenia, manewry stają się sprawniejsze i pewniejsze, aż mocno przemoczeni słyszymy komen- dę do powrotu. Opuszczając przystań przypominaliśmy nieskoordynowaną niedzielną wycieczkę – wracaliśmy do niej już w zwartej formacji. Uderzając raz po raz miarowo w wodę wiosłem, www.fragoutmag.com

