Frag Out! Magazine

Frag Out! Magazine #49 PL

Frag Out! Magazine

Issue link: https://fragout.uberflip.com/i/1544045

Contents of this Issue

Navigation

Page 80 of 131

Nowy system montażu celownika w przy- padku mikrokolimatorów o niskiej podsta- wie pozwala nawet uzyskać widoczność mechanicznych przyrządów celowniczych w dolnej części okna celownika – widać je naprawdę niziutko, ale w awaryjnej sytuacji zgaśnięcia plamki nie będziemy do końca pozbawieni celownika. Może jego użycie nie będzie najprostsze, ale da się to zrobić. Bardzo duża zmiana jest odczuwalna w przypadku języka spustowego – nie ma już klasycznego glockowskiego „banana", który zastąpiono płaskim językiem spusto- wym. Zapewnia on bardziej powtarzalne układanie palca na spuście i lepsza pracę na nim, co z kolei wpływa pozytywnie na szybkość i powtarzalność strzałów. Decy- zja o jego lekkim przybliżeniu do szkieletu wydaje się oczywista, kiedy weźmie się pistolet do ręki i odczuje bardziej pękaty chwyt. W tej konfiguracji strzelcy o krót- kich palach naprawdę mieliby spory pro- blem, ale dzięki zmianie położenia języka spustowego nadal mogą wygodnie nim operować. Co zostało po staremu, a można było zmienić? Glockowe placeholdery na miej- sca mocowania mechanicznych przyrzą- dów celowniczych. W Gen. 6 mamy bo- wiem standardowe, polimerowe przyrządy znane z poprzednich generacji z kropką na muszce i „kwadratowym U" na szczerbinie. Nie są to przyrządy lubiane (choć mają swoich fanów) i można byłoby je zastąpić czymś lepszym, tym bardziej, że przecież w takich pistoletach jak G19X czy Glock Hunter austriacki producent wstawiał na- prawdę dobre celowniki mechaniczne... Najważniejsze na koniec – ile to kosztuje i czy warto? No więc kosztuje na szczęście stosunkowo niewiele, bo niecałe 4000 złotych, co jest ceną bardzo przyzwoitą. Szczerze mówiąc, to obawiałem się, że będzie to raczej o mniej więcej 1000 złotych drożej. Czy warto? To zależy. Jeśli masz Glocka np. Gen. 5, zrobionego pod siebie, z wymienionym spustem, manipulato- rami i zrobionym stipplingiem, to kupno Gen. 6 nic dla Ciebie nie zmieni. Jeśli natomiast nie masz pistoletu i chcesz kupić, a myślałeś o Glocku albo masz wyciu- ranego Glocka Gen. 3 czy podobnie zmęczoną i starą generację tej broni, a chcesz wymienić na coś nowego, to tak – w obu tych przypad- kach kupuj Gen.6, nawet nie parząc na 5 czy 4 (przy czym 4 może być zaraz kolekcjonerską, bo właśnie wypadła z produkcji). Generacja 6 jest bowiem pistoletem „ready to go" zaraz po wyjęciu z pudełka, bez konieczności zmieniania czegokolwiek (no może poza tymi nieszczęsnymi przyrząda- mi mechanicznymi). Nie musisz wymieniać spustu, zmieniać struktury chwytu, robić nowego jego profilu i tak dalej, bo to już po prostu zaimplementowano fabrycznie. Do tegopłacisz za to tyle samo, co za podobny model, ale generację niżej i z gorszym syste- mem mocowania optoelektroniki MOS, który działa bez problemu, ale ustępuje na każdym polu nowemu ORS. O niezawodność nie ma się co martwić bo Glock nie zaliczał jakichś spektakularnych wtop jakościowych i od lat uchodzi za woła roboczego trudnego do zajechania. Podsumowując – małymi kroczkami, bez wodotrysków i rewolucji, powoli do przodu. Taki Glock był, jest i prawdopodobnie taki też pozostanie. I dobrze. 6 GEN

Articles in this issue

Archives of this issue

view archives of Frag Out! Magazine - Frag Out! Magazine #49 PL