Frag Out! Magazine
Issue link: https://fragout.uberflip.com/i/1546046
Masowość produkcji była możliwa dzięki prostocie konstrukcji. Samolot–pocisk miał wytrzymać jeden lot, układ napędowy, czyli silnik pulsacyjny wydający charakterystyczny dźwięk, był prostą konstrukcją, a układ sterowania – żyroskopy, kompas i licznik przebytej drogi – pozwalał trafić w cel wielkości dużego miasta. Nie była to broń precyzyjnego rażenia, ale narzędzie do ostrzału całych miast, w zamiarze sterroryzowania ludności je zamieszkującej oraz sparaliżowania funkcjonowania miasta jako organizmu. Do tego taka broń nadawała się dobrze. Na szczęście jej prostota powodowała, że możliwe stało się stworzenie skutecznego systemu obrony, wykorzystującego zarówno lotnictwo myśliwskie, artylerię przeciwlotniczą jak i balony zaporowe. Dzięki tym środkom w obronie Londynu strącono ponad 4000 V-1, a efekt, na jaki liczyli Niemcy, nie został osiągnięty. Jeszcze gorszy wynik przyniósł ostrzał Antwerpii, ówcześnie kluczowego dla Aliantów węzła logistycznego. Na tereny portowe spadło zaledwie 211 V-1, a przepływ zaopatrzenia nie został zakłócony. To jednak nie oznaczało, że środki bezzałogowe uznano za nieskuteczne. Przeciwnie, Amerykanie, którzy mieli swoje doświadczenia z bezzałogowcami zgromadzone na Pacyfiku i w Europie, wdrożyli do użycia kilka typów samolotów– pocisków (między innymi morski Regulus czy lądowe Matador, Mace i Snark oraz przeciwlotniczy Bomarc). Ta ścieżka rozwoju uzbrojenia doprowadziła ostatecznie do znanych współcześnie pocisków manewrujących, takich jak Tomahawk. Co charakterystyczne, wraz z rozwojem techniki, miała miejsce zmiana pojęciowa. Pierwotnie tego rodzaju bron opisywano jako właśnie samoloty, tyle że bezzałogowe. Dlatego Bomarc był pierwotnie oznaczony jako F-99 a Matador jako B-61 – w tym samym ciągu oznaczeń, co klasyczne samoloty myśliwskie i bombowe. Później przyjęto określanie maszyny latającej jednorazowego użytku jako pocisku, a więc amunicji, a nie samolotu, nawet jeśli ów pocisk miał skrzydła. Inaczej traktowano natomiast maszyny służące do innych celów, zwłaszcza latające cele oraz samoloty rozpoznawcze – powszechnie używane słowo dron wywodzi się zresztą od określenia „target drone". Co więcej, maszyny rozpoznawcze wywodziły się – po obu stronach żelaznej kurtyny – właśnie od odrzutowych celów latających. Tak w ZSRR powstał Ła-17R, a w USA rozpoznawcze Ryan 147. Te ostatnie na szeroką skalę zostały użyte w Wietnamie do prowadzenia rozpoznania fotograficznego oraz radioelektronicznego w silnie bronionych obszarach. W późniejszym okresie swoje samoloty rozpoznawcze podczas działań zbrojnych wykorzystywał Izrael, który z kolei wybrał inną drogę – budowy lekkiego, taniego aparatu latającego z silnikiem tłokowym i śmigłem. Na przełomie XX i XXI wieku, bezzałogowce, zwłaszcza latające, wykonywały zadania w niszy określanej przez ANALIZA

