Frag Out! Magazine

Frag_Out_magazine_#50_PL

Frag Out! Magazine

Issue link: https://fragout.uberflip.com/i/1546046

Contents of this Issue

Navigation

Page 88 of 107

RAPORT Tegoroczna Furia 6, rozegrana na strzelnicy Antrans, po raz kolejny udowodniła, że rutyna nie ma tu wstępu. Organizatorzy przygotowali zestaw torów, które zmuszały do myślenia równie mocno, jak do sprawne- go operowania bronią. Nie wystarczyło szybko nacis- kać spust, a to niestety jest moją wadą od wielu lat. Trzeba było analizować, planować, wybierać właściwą kolejność działań i podejmować decyzje pod presją czasu i czujnych komentarzy obserwujących moje „występy". Technicznie było naprawdę wymagająco. Nie brakowało dynamicznych przebiegów, zmieniają- cych się pozycji strzeleckich oraz sytuacji, które sku- tecznie weryfikowały zarówno przygotowanie sprzętu, jak i umiejętności zawodników. Było dużo strzelania, ale jeszcze więcej myślenia. I właśnie za to Furię cenię najbardziej. Każdy tor opowi- adał własną historię i zmuszał do szukania najlepszego rozwiązania. Oczywiście organizatorzy nie byliby sobą, gdyby nie dorzucili kilku niespodzianek. Momentami człowiek był przekonany, że już wszystko rozgryzł, po czym okazywało się, że scenariusz ma jeszcze jeden, bardzo sprytnie ukryty element. W takich chwilach uśmiech pojawiał się nawet wtedy, gdy stoper nie był szczególnie łaskawy. Bo właśnie to jest sól takich za- wodów – zaskoczenie, kreatywność i ciągłe wyjście poza utarte schematy. Tegoroczna edycja miała dla mnie jeszcze jeden wymiar. Startowałem z kontuzją, która każdemu strzelcowi potrafi skutecznie uprzykrzyć życie – tak zwanym „łokciem tenisisty". Paradoks pole- ga na tym, że z tenisem mam tyle wspólnego, co d...pa z Dupontem. Kontuzja jednak była jak najbardziej prawdziwa. Każde podniesienie karabinka przypominało, że organizm ma własne zdanie na temat inten- sywnego weekendu. Niestety kilka elementów danego toru musiałem odpuścić, oczywiście była to też świetna wymówka, by nie ryzyko- wać zawału serca (hehehe). Nie zamierzałem jednak odpuszczać. Furia nie jest miejscem, gdzie łatwo się rezygnuje. Każdy tor pokonywałem z pełnym zaan- gażowaniem, starając się zostawić na nim wszystko, co miałem do dyspozycji. Bywały momenty, kiedy ręka przypominała o sobie bardziej niż sygnał timera, ale satysfakcja z ukończenia kolejnych konkurencji skutec- znie zagłuszała dyskomfort. Tak naprawdę właśnie wtedy najlepiej widać charakter zawodów. Rywalizacja jest os- tra, ale zdrowa, no i w przypadku „Frag Out! Bojz" chodzi o bezpieczną zabawę. Wszyscy walczą o jak najlepszy wynik, a jednocześnie nie brakuje wzajemnego wsparcia, wesołego szyderstwa i cynizmu, który po prostu bawi. To środowisko ludzi, którzy doskonale rozu- mieją, że sportowa rywalizacja nie wyklucza „koleżeństwa". Atmosfera Furii od początku była czymś wyjątkowym i na szczęście nic się w tej kwestii nie zmienia. Profesjonalna or- ganizacja idzie tutaj w parze z przyjacielskim klimatem, Aga z Darkiem i całą resztą zaan- gażowanych ludzi daje to odczuć prawie na każdym kroku. Każdy wie, po co przyjechał, ale równie ważne jak wyniki są relacje międzyludzkie - rozmowy pomiędzy konkurencjami, wspólne analizy przebiegów czy dyskusje o sprzęcie, które po- trafią trwać dłużej niż samo strzelanie. Nie sposób nie wspomnieć o bezpieczeńst- wie. Przy tak dynamicznych konkurencjach i dużej liczbie zawodników to absolutny fundament. Procedury były przestrzegane konsekwentnie, sędziowie czuwali nad praw- ie każdym detalem, a zawodnicy wykazywali pełen profesjonalizm, a przynajmniej tak mi się wydawało. Dzięki temu można było skupić się na tym, co najważniejsze – bezpiecznej i uczciwej rywalizacji. Czy wynik mógł być lepszy? Oczywiście. Chy- ba każdy uczestnik odpowie na to pytanie dokładnie tak samo. Zawsze pozostaje kilka sekund do urwania, jeden cel trafiony odrob- inę za późno albo decyzja, którą po czasie podjęłoby się inaczej. I bardzo dobrze. To właśnie ten niedosyt sprawia, że już w drodze do domu zaczyna się planowanie kolejnych treningów. Chociaż w naszym przypadku to nie przesadzałbym z takimi planami, mamy we trzech ponad 150 lat, wielu rzeczy już nie musimy i nie będziemy się ścigać z 30-latka- mi, którzy mają więcej energii i nie łamie ich w kościach jak schylają się by zawiązać buty. 79 STRZAŁ 11-12/2026 (182)

Articles in this issue

Archives of this issue

view archives of Frag Out! Magazine - Frag_Out_magazine_#50_PL