Frag Out! Magazine
Issue link: https://fragout.uberflip.com/i/1546046
JAK TO JEST ZROBIONE? Bazą strzelby M203 (bo tak się nazywa ta broń) jest oczywiście granatnik M203 (oryginał produkcji Colt, ale niepochodzący z USA, ale z innego kraju, do którego pierwot- nie został wyeksportowany), który został przerobiony przez dodanie konwersji kalibru. Ma ona postać lufy strzelby kalibru 12/76, o dłu- gości około 10" wstawionej do lufy granatnika za pomocą odpowied- niego mocowania. Aby je zain- stalować w lufie M203 ta ostatnio została bezpowrotnie zniszczona w celu wykonania montażu – na- wet po usunięciu konwersji (co nie jest możliwie bez zaplecza ruszni- karskiego) próba oddania strzału granatem 40 mm skończy się dla strzelającego bardzo źle, a dla bro- ni jeszcze gorzej. Co istotne – cała przeróbka jest zrobiona tak, że nie widać jej z zewnątrz, a długość lufy dobrano w taki sposób, by nie była widoczna i nie psuła wyglądu broni. Podobnie jest z oznaczeniem, które naniesiono na górnej powierzchni lufy granatnika, normalnie scho- wanej pod prowadnicą w szkielecie broni. Konwersja z lufą ma wewnątrz niewielki luz pozwalający jej prze- suwać się o kilka milimetrów do przodu i do tyłu, co wynika z ko- nieczności zapewnienia jej prawi- dłowego funkcjonowania. Muszę przyznać, że przeróbka jest na- prawdę dobrze przemyślana i za- projektowana – nie dziwi mnie fakt, że wytworzenie jej zajęło więcej czasu, niż pierwotnie zakładano. Wykonano ją w taki sposób, że w najmniejszym stopniu nie zakłó- ca działania granatnika (z drugiej strony – jest ona tak prymitywny, że trudno byłoby to zrobić), a do tego w minimalny sposób ingeruje w jego konstrukcję (poza oczywi- stym uszkodzeniem lufy), bo nawet cały mechanizm spustowo-ude- rzeniowy zachowano w oryginale. Konwersję wyposażono także we... własny wyrzutnik. Tak, ma ona sprężynowy wyrzutnik podobny do znanych ze strzelb łamanych, do tego współpracujący z pazurem wyciągu oryginalnego granatnika umieszczonego na szkielecie. Przy otwarciu lufy broni luska zostaje wypchnięta z komory i przy lekki przechyleniu broni sama wypada – jeśli karabinek trzymany jest pozio- mo, to trzeba jej pomóc ręką. Cóż, w oryginale działało to trochę ina- czej, bo łuska granatu była utrzy- mywana w szkielecie za pomocą pazura w szkielecie oraz dwóch w lufie. Przy otwarciu lufy w przód łuska zostawała w szkielecie, a kie- dy lufa wysunęła się dalej, niż jej długość – samoczynnie wypadała. W konwersji tak się nie da, ale i tak jest lepiej, niż myślałem, bo prawdę mówiąc spodziewałem się koniecz- ności ręcznego wyjmowania łuski z komory nabojowej. Poza tym – granatnik działa do- kładnie jak oryginał. Jest bronią jednostrzałową, wyposażoną w urządzenie spustowe SAO, gdzie napięcie kurka realizowane jest szyną umieszczoną na lufie pod- czas jej zamykania. Przed spustem umieszczono bezpiecznik mecha- niczny blokujący spust, ale wyłącz- nie wówczas, kiedy jest on napięty. Po lewej stronie szkieletu znajduje się dźwignia odblokowująca lufę do ładowania/rozładowania strzel- by (granatnika), a na końcu szkiele- tu, od góry – sprężynowy zatrzask blokujący lufę. Jego wciśnięcie po- zwala na wysunięcie lufy ze szkie- letu do czyszczenia. www.fragoutmag.com

