Frag Out! Magazine
Issue link: https://fragout.uberflip.com/i/1546046
G woli wyjaśnienia – prawda czasu, prawda ekranu, kino rządzi się swoimi prawami, więc nie wszyscy z wymienionych faktycznie posługiwali się karabin- kiem M16 z podwieszonym granat- nikiem M203. Choć pewnie wielu z czytelników właśnie się zdzi- wi, to z wymienionej piątki tylko dwóch ostatnich bohaterów mia- ło na ekranie oryginalny zestaw. Pozostali trzej używali karabinka SP-1, czyli cywilnej wersji M16 (zasługującej na osobny materiał w niedalekiej przyszłości) z pod- czepioną atrapą granatnika M203 – w jednej ze scen Scarface widać nawet, że odpada ona od karabinka przy upadku na podłogę. Żeby było zabawniej, to wiele wskazuje na to, że w wymienionych trzech filmach użyto dokładnie tego samego ze- stawu SP-1/re- plika, ale czemu nie skorzystano z oryginału, to naprawdę pojęcia nie m a m . O r y g i - nalny zestaw wystąpił w wielu produk- cjach i stał się bronią ikoniczną, także za sprawą zdjęć żołnierzy US Army i USMC, choćby z interwencji „La Inva- sion" w Panamie, „Urgent Fury" na Grenadzie, a także z późniejszych „Desert Storm" w Iraku, czy walk w Afganistanie i Iraku już w nowym stuleciu, choć od pierwszej wojny w zatoce M203 podwieszany był już pod karabinki M16A2, a następ- nie pod M16A4 i M4. Tak czy siak, zestaw grenadierski M16 jest roz- poznawalny na pierwszy rzut oka i od razu kojarzy się z bronią praw- dziwego „maczomena". Mnie także ten zestaw podo- bał się „od zawsze" i w czasach, w których z grupą kolegów robili- śmy rekonstrukcję nie wiedząc, że robimy rekonstrukcję, kupiłem ze- staw Academy odwzorowujący tę właśnie konstrukcję. De facto był to pełnoprawny model do sklejania z ruchomymi częściami – pomalo- wałem go odpowiednio i dociąży- łem, zatem na zdjęciach wyglądał świetnie, choć niewątpliwie był de- likatny (jeszcze resztki do dziś spo- czywają w którymś kącie piwnicy). Zawsze marzył mi się ikoniczny M16 z granatnikiem M203, ale za- wsze też myślałem, że jest to tzw. marzenie ściętej głowy, bo niby skąd w Polsce wziąć M16, o M203 nie wspominając? Po kilkunastu latach (o ile jakieś 20 to kilkanaście) okazało się, że moż- na dość łatwo zrobić pozwolenie na broń, nieco później na polskim rynku pojawiły się karabinki M16, więc przynajmniej częściowo ma- rzenie udało się spełnić – kupiłem w bardzo dobrej cenie malezyjskie- go M16A1 w stanie magazynowym (i mam go do dziś). Po kilku kolejnych latach zaczę- ły wypływać egzemplarze M16A1 z biciem Property of US Govt., ale kosztowały absurdalne pieniądze – za mocno sponiewieranego „ge- vernmenta" można było kupić pięć albo i sześć „malajów" w lepszym stanie... Nie tak dawno pokazał się rzut M16A1 z tym „prawilnym" biciem i to w cenie tylko dwukrotnie wyż- szej od dobrego „malaja", zatem je- den z nich zagościł w mojej szafie. Chwilę przed tym zacząłem wiercić dziurę w brzuchu jednej zaprzyjaź- nionej firmie, aby pomyślała nad ściągnięciem granatników M203 i wytworzeniem na ich bazie strzelb gładkolufowych. Niby nie było to niemożliwe, ale bardzo trudne, wy- magało czasu i tak dalej... Spra- wa ugrzęzła, aż nagle pojawiła się informacja, że firma Baltic Coast Armory ściągnęła siedem sztuk M203 do Polski będą one przera- biane na strzelby! Według infor- macji dwie sztuki miały zostać w stanie „koncesyjnym", a na bazie pozostałych miano wytworzyć jed- nostrzałowe strzelby 12/76. Skontaktowałem się więc z ww. firmą w celu ustalenia szczegółów – okazało się, że cena jest wysoka, ale akceptowalna, a cała sprawa potrwa mniej więcej dwa miesiące. Cena była akceptowalna, dlatego, że wcześniej słyszałem o możliwo- ści nabycia strzelby M203 z innego źródła, ale w cenie zaporowej, bo wyższej o ponad połowę... Minęło ciut więcej czasu, niż wcze- śniej zapowiadano, ale w końcu z Adrianem z Ostrego Gwintu poje- chaliśmy po odbiór naszych wyma- rzonych granatników. I oto jest. BROŃ PALNA

